Historia

Tak się bowiem już zdarza,
że Człowiek w życiu swoim gromadzi rzeczy, spotyka ludzi, dotykają go wydarzenia –
i tę materię próbuje układać w swój tylko sobie należny sposób.
O ile rzecz dotyka zwykłych, codziennych spraw – układają się one w codzienność,
i jak to już jest: obfitują dobrym i złym, a wiatr rozwiewa to po polu…

Z rzeczami, które wyrastają ponad widoczną teraźniejszość jest inaczej.
Gdy już raz pojawią się wśród świadomości im współczesnych –
nie ulegają całkowitemu zniszczeniu, gdy przysypie je ziemia.
Są to dobra, lub raczej: Dobro, które tak mocno odciska się w Rzeczywistości,
że gdy przychodzi, rzecz normalna, zniszczenie, nie znika całkiem –
lecz utrwala się w pamięci potomnych…


D. Kalina z książki: Busko i jego Zdrój....

Opowieść o tej niezwykłej ziemi zwanej Ponidziem lub Ziemią Wiślicką zapomnianej, na nowo odkrywa rozpocząć można od słów Dawno, dawno temu… Wyniki badań prowadzonych w ramach programu Archeologiczne Zdjęcie Polski potwierdzają, że człowiek bywał tu już w czasach prehistorycznych i pozostawił niekiedy nie-zwykłe po sobie artefakty - w postaci bogato wyposażonych grobowców, pozostałości osad czy luźnych zabytków.
Mieszkańców Buska-Zdroju zainteresować powinien najpierw gród w Szczaworyżu, którego nazwa nawet nawiązuje do specyfiki okolicy – słono-kwaśnych źródeł, owych „szczaw”, obficie występujących wokół niego. Drugi element tworzący nazwę grodu to żyr, wyraz prasłowiański, prawdziwa skamielina językowa oznaczająca ofiarę (żyrca – kapłan, ofiarnik pogański). Prastara ta nazwa niewątpliwie pochodząca z epoki plemiennej, oznaczała zatem: wody (leczniczej) ofiara - jak ustaliła to Eligia Gąssowska. Nazwa ta jest …kluczem do odczytania pierwotnej i może najważniejszej, choć zapewne nie jedynej, funkcji grodu szczaworyskiego. Nazwa z czasem uległa przeinaczeniom adidedacyjnym do wyraźnego zakończenia na -ryż, ulegając w końcu tak zwanej etymologii ludowej, która starała się upodobnić nierozpoznawalne już wyrazy do najbliższych pod względem brzmienia, zrozumiałych słów… .
Nie wiemy, kiedy zainteresowano się właściwościami leczniczymi zdrojów ponidziańskich, nie znamy też duchowości, pogańskiej wówczas, ludzi funkcjonujących wokół tego naturalnego zjawiska. Naturalne jest, że wokół tak „świętego” i „zdrowego” miejsca powstawały osady już w okresie Państwa Wiślan.
Nie wiadomo, gdzie znajdowała się jego stolica, a tzw. wielkie grody Wiślan znajdowały się m.in. w Demblinie, Krakowie, Naszacowicach, Stradowie, Podegrodziu (Grobla i Zamczysko), Stawach, Zawadzie Lanckorońskiej, Trzcinicy, Małogoszczu i w Wiślicy. Panował nad nimi książę pogański, o którym w IX w. wspomina Żywot św. Metodego, czyli Legenda panońska:

Był zaś w nim (Metodym) także dar proroczy, tak że spełniło się wiele przepowiedni jego (...). Książę pogański, silny bardzo, siedzący na Wiśle, urągał wiele chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego (kazał mu) powiedzieć (Metody): Dobrze będzie dla ciebie, synu, ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony w niewoli na ziemi cudzej i będziesz mnie wspominał. Tak też się stało… .

Przyjmuje się, że dokonano wówczas chrystianizacji Ponidzia, nieco przed oficjalnym przyjęciem przez Mieszka nowej wiary w roku 966. Śladem i dowodem tego wy-darzenia może być tzw. misa chrzcielna odnaleziona podczas prac archeologicznych pod fundamentami kościoła p.w. św. Mikołaja.
Około roku 990 Wiślica trafiła w ręce władcy Polan, nie została wówczas zniszczona jak dawne grody plemienne, lecz obok Krakowa i Sandomierza stała jednym z najważniejszych ośrodków administracyjnych w ówczesnej Małej Polsce.
Za panowania księcia Henryka Sandomierskiego Wiślica stała się ponownie jednym z najważniejszych, miast małopolskich. Po jego śmierci podczas „krucjaty” w Prusach w roku 1166, dziedzictwo ziemi sandomierskiej otrzymał na mocy testamentu jego brat, Kazimierz. Wcześniej, w 1157 roku, po przegranej wojnie z Fryderykiem Rudobrodym, Kazimierz, jako najmłodszy z braci został wysłany do Rzeszy jako zakładnik, co miało zapewnić lojalność książąt Bolesława Kędzierzawego i Mieszka Starego wobec cesarza.
Pod panowaniem Kazimierza II Sprawiedliwego łączyły się cesarska kultura dworska, dworu ojca żony, Heleny znojemskiej, oraz rycerska i chrześcijańska żarliwość zakonu joannitów, osiedlonego przez jego brata w Zagości koło Wiślicy.
Ważną postacią tej opowieści jest, żyjący około połowy XII wieku, rycerz Dzierż-ko, dziedzic wsi Busko, gdzie miał własny dwór, własnych poddanych, ufundowany przez siebie kościół parafialny oraz – z pewnością rzecz ulubioną: hodowlę koni. Brał on udział w III wyprawie krzyżowej do Ziem i Świętej, gdzie zginął i spoczął na wieki. Dzieło jego życia nie zniknęło jednak wraz z jego śmiercią – choć konwent norbertański w Busku-Zdroju uległ zniszczeniu, pozostała legenda o rycerzu, który całe serce, całe życie i całą majętność swoją oddał Wieczności jako Rycerz Chrystusowy…

Kościół parafialny pw. Niepolkalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny

Kościół parafialny w Busku-Zdroju usytuowany jest na najwyższym wzniesieniu na terenie obecnego miasta, stąd jego bryła widoczna jest z daleka, pomimo dużych zmian w dokonanych w krajobrazie. Stanowił i stanowi po dziś dzień niezwykle ważną ikonę tutejszego osadnictwa, skupionego w okręgu parafialnym, a wokół którego powstało miasto lokacyjne. Powstał on przed rokiem 1160, wówczas zapewne jako drewniany, z fundacji właściciela wsi, rycerza Dersława z Buska (Dzierżka) z rodu Janina.
Najstarsze osadnictwo tutejsze zlokalizować można nieco na zachód od świątyni, w miejscu zwanym Łowiska, na tzw. cmentarzu cholerycznym, gdzie w latach 1934-1935 stwierdzono pozostałości cmentarzyska rzędowego z okresu wczesnego średniowiecza, wstępnie przebadane w latach 1951-1952. Z czasem ludność ta przesunęła swoje domostwa bardziej na wschód, w kierunku kościoła parafialnego, przy którym rozciągnął się cmentarz przykościelny, a nieopodal stała rezydencja, plebana. Chałupy wiejskie stanęły przy niewielkim placu przy kościele, od jego strony południowo-zachodniej. Tu krzyżowało się kilka dróg lokalnych: gościniec wiślicki, droga do Stopnicy i drogi lokalne. W najbliższej okolicy kościoła znajdować się musiała siedziba właściciela wsi, dwór. Było to zapewne miejsce znajdujące się na północ od kościoła, na końcu ulicy S. Żeromskiego, na naturalnym cyplu.
Pierwotne uposażenie kościoła nie jest nam znane, jak również zasięg terytorialny parafii. Wydaje się, że pleban pierwotnie odbierał dziesięcinę ze wsi Bronina oraz Buska, domyślamy się, że otrzymał jakieś uposażenie w ziemię na terenie wsi Busko, choćby z przeznaczeniem pod budowę kościoła i założenia cmentarza. Niewiele wiadomo nam o tej świątyni. Pierwsza pisana wzmianka o funkcjonowaniu parafii tutejszej pochodzi z 1328 r..
Tenże Dersław z Buska zdecydował się na fundację klasztoru premonstrateńskie-go w swojej wsi ojczystej Busko, co miało miejsce w okresie około 1180-1185 r. jak ustalił to R. Grodecki. Na rzecz swojej fundacji przekazał kościół w Busku wraz z jego dochodami, w tym uposażenie w ziemię, której podstawę stanowiła część wsi Busko z kościołem. - Było to wydarzenie niewątpliwie najdonioślejsze w całej historii Buska-Zdroju, które odegrało ważną rolę we wszystkich przejawach życia tutejszej społeczności – aż do roku 1819, kiedy klasztor premonstrateński został mocą urzędowej decyzji zlikwidowany.
Poddając się atmosferze rycerskiego etosu, Dersław z Buska udał się do Ziemi Świętej w poczcie europejskiego rycerstwa by odbić Grób Święty z rąk muzułmanów. Przed spodziewaną podczas wojennej wyprawy śmiercią spisał swoją wolę w testamencie, szczęśliwie zachowanym do naszych czasów. Gdy więc zmarł, pozostała po nim wdowa została zakonnicą w ufundowanym przez męża klasztorze (ale pozostawił jej wolność wyboru życia świeckiego), a cała ich małżeńska majętność, ściśle opisana we wspomnianym dokumencie, przekazana została zakonowi.
Utarło się w dotychczasowej literaturze sądzić, że w średniowieczu na terenie wsi Busko funkcjonowały dwa kościoły: parafialny i klasztorny, czego dowodem miał być, powstały dużo później kościół św. Leonarda stojący na przedmieściu Buska-Zdroju. Rzeczywiście, w latach 1350-1351 przy kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP wymieniono dwóch proboszczów (rector ecclesiae de Busca, Nicolas, unius medietatis… Martinus, rector alterius medietatis…), ale w Busku był wówczas tylko jeden kościół, będący jednocześnie kościołem klasztornym oraz parafialnym. Innego zdania był ks. Jan Wiśniewski, który pisząc o początkach parafii buskiej wiąże jej genezę z lokacją miasta w 1287 r.
Funkcjonowanie przy jednym kościele więcej niż jednego duszpasterza nie było czymś odosobniony, sytuacja taka powtarza się w przynajmniej w dwóch kościołach znajdujących się w okolicy Buska, to jest w Stopnicy i Szańcu, co oznaczało, że w miejscach takich funkcjonowały ważne ośrodki kościelne. Wedle ustaleń Eugeniusza Wiśniowskiego założenie klasztoru w Busku nie spowodowało budowy nowej świątyni, ale dawny kościół parafialny został wcielony do klasztoru, a …terytorialny podział funkcji między obu plebanów musiał być nieco inny, niż sądzi autor. Parafia w Busku obejmowała bowiem nie tylko miasto i wieś o tej samej nazwie, ale jeszcze szereg okolicznych wsi….
Kościół buski słynął w tym czasie jako miejsce szczególnej czci dla Matki Jezusa, dlatego w czasach Kazimierza Wielkiego parafia z nim związana należała do najliczniejszej zasiedlonej w dekanacie kijskim, licząc około 1470 dorosłych mieszkańców, dla porównania sąsiednie: chotelska liczyła ich 390, janińska 390, szaniecka 690, szczaworyska 330, zagojska 750. W późniejszym opisie Jana Długosza (1470-1480) okręg parafialny jeszcze bardziej się rozszerzył i obejmował: miasto Busko, wsie: Busko, Biniątki, Bronina, Chotelek, dwór we wsi Radzanów, Siesławice, Wełecz, Wolicę Siesławską, Zbludowice i Zbrodzice. W drugiej połowie XVI w. parafia obejmowała miasto Busko i wsie Kostki Duże, Radzanów, Wolica Siesławska, Zbrodzice, zaś w początkach XVII w. dodatkowo wsie: Kawczyce, Kostki Duże, Kostki Małe, Łagiewniki i Owczary.
Klasztor norbertański w Busku powstał jako jeden z pierwszych na terenie Polski. Najstarszy powstał rzecz jasna w Prémontré, a z niego wytworzył się jego zakon filialny w Steinfeld w diecezji kolońskiej, który stał się głównym klasztorem cyrkarii (inaczej: prowincji) Germania. Z niego też w 1143 r. wyszła grupa zakonników, która utworzyła czeskie opactwo Strahowie (nieopodal Pragi). Pod zwierzchnictwem tego środka powstał klasztor żeński w Doksanach i niego wytworzone zostały pierwsze zgromadzenia na terenie Polski. Przed rokiem 1173 powstał pierwszy polski klasztor premonstrateński w Brzesku (dziś Stare Brzesko na wschód od Krakowa), a pod jego zwierzchnictwem powstał nieco wcześniej dom zakonny na Zwierzyńcu pod Krakowem.
Klasztor w Brzesku, który stał się głównym opactwem polskiej cyrkarii podlegały domy zakonne powstałe w: Busku, Imbramowicach, Krzyżanowicach, Nowym Sączu, Płocku, Witowie i Zwierzyńcu. Z tych najważniejszym dla dziejów buskiego zgromadzenia był klasztor w Witowie, który założył rodzony brat Dersława z Buska, Wit z Chotla (dziś: Chotelka), późniejszy biskup płocki. Poznał on osobiście Norberta pod-czas swojego pobytu w Paryżu, a gdy postanowił wracać do kraju, wziął ze sobą trzech zakonników, którzy mieli zamieszkać w jego wsi rodowej Witów (koło Sulejowa). Ufundował jeszcze klasztor norbertański w Płocku, ale jak podkreśla R. Grodecki …hojny fundator dwóch klasztorów w niczem nie przyczynił się bezpośrednio do uposażenia klasztoru w Busku, a jedyną zasługę w tym względzie położył wyproszeniem u biskupa Pełki nadania niewielu dziesięcin…
Klasztor w Busku od swego początku powstał jako żeński, a opat witowski został przełożonym obydwu związanych ze sobą konwentów. Potwierdza to tytulatura używana przez opata witowskiego, który w 1224 r. na dokumencie księcia Leszka Białego podpisał się jako Gregorius abbas de Busk, a na dokumencie księżnej Grzymisławy z 1227 r. jako Gregorius abbas de Vitovia.
W tym czasie w zakonie premonstrateńskim pojawił się proces oddzielania od zgromadzeń żeńskich klasztorów męskich. Te zgromadzenia sióstr, które nie miały dostatecznie dużego uposażenia, zostały przeniesione w bliskie od klasztoru macierzystego miejsca. Takie zgromadzenia były bezpośrednio zależne od opata, a przewodniczyła im priorissa (czyli: przeorysza). Wszystkie decyzje związane z zakonem podejmował opat, a wszelkie modlitwy wykonywane bez śpiewu w obecności prepozyta lub braci zakonnych mieszkających przy klasztorze, i dlatego też siostry nazywane były sorores non cantantes.
Takim właśnie zgromadzeniem pierwotnie był klasztor buski: w bulli papieża Innocentego III z 1211 r. jej adresatkami są przeorysza i siostry zakonne. Jednakże w kolejnym dokumencie związanym z konwentem buskim z roku 1287, jako inicjatorka przeniesienia Buska na prawo średzkie wymieniona jest przewodnicząca zgromadzeniu zakonnic Agnieszka, wymieniona jako magistra. Znaczyć to może, że w okresie między 1211 a 1287 r. doszło do zasadniczej zmiany charakteru zgromadzenia buskiego: czyli przestał istnieć w Busku konwent męski. W miejsce przeoratu sorores non cantantes pojawiła się kanonia sorores cantantes. Znaczy to, że ranga klasztoru wzrosła, bowiem klasztor kanoniczek, oddalony znacznie od opactwa w Witowie uzyskał pewną samo-dzielność, siostry zakonne same śpiewały swoje godziny kanonicze, miały prawo powoływania swoich prepozytów. Odtąd klasztor premonstrateński w Busku był zgromadzeniem żeńskim, przy którym funkcjonowała niewielka grupa zakonników, nie-zbędnych do udzielania sakramentów zakonnicom, a bracia zakonni sprawowali również posługę duszpasterską w okręgu parafialnym.
Nic nam nie jest wiadome o wyglądzie pierwszego, romańskiego kościoła, na ten temat wypowiedział się Kazimierz Stronczyński, który jako pierwszy wyraził się na ten temat: Wątpić jednak należy, aby mury dzisiejszego buskiego kościoła były pierwotne. Zdaje się nawet, że początkowo przy klasztorze mała była kaplica, która po wystawieniu kościoła większego z korytarzami klasztornymi została połączoną.
Obecnie nie posiadamy żadnych przesłanek dotyczących wyglądu, rozplanowania kościoła i klasztoru w Busku w okresie wczesnego średniowiecza. Nie były bowiem prowadzone żadne badania archeologiczne na jego terenie. Przyjąć wypada, że w XIV stuleciu stał w Busku murowany kościół, może nieco rozbudowany przez króla Kazimierza Wielkiego, którego własnością była pobliska wieś parafialna Wełecz, stary ośrodek górniczy wydobycia kamienia budowlanego. Zakres tych hipotetycznych prac nie jest znany, zważywszy na sytuację w klasztorach premonstrateńskich, które zaczęły przeżywać wewnętrzny kryzys. W tej sprawie król w 1356 roku zwrócił się do papieża Innocentego o zgodę na połączenie klasztorów w Busku, Staniątkach i Zwierzyńcu w jeden, z siedzibą w planowanym nowym klasztorze na terenie Krakowa. Papież Innocenty VI, w odpowiedzi swej, uznał plan Kazimierza za zbożny i chwalebny, nie znając jednak dokładnie lokalnych stosunków powierzył całą sprawę biskupowi krakowskiemu Bodzancie, zostawiając jego uznaniu osądzenie, czy stan rzeczy przed-stawiony przez króla zgodny jest z prawdą i czy zamierzona reforma jest potrzebna. Zarazem zastrzegł papież władzom zakonnym powyższych klasztorów prawo dania lub odmówienia konsensu na proponowane przeniesienie ich do miasta Krakowa.
Kwestia ta odżyła później, po śmierci króla Kazimierza. W okresie tzw. Wielkiej Schizmy Zachodniej (od 1378 do 1417 r.), władze zwierzchnie zakonu premonstrateńskiego we Francji zaczęły ograniczać ilość klasztorów żeńskich. Podczas soboru w Kon-stancji (1414-1418) posłowie króla Polski skłonili zebranych do przywrócenia do życia projektu Kazimierza Wielkiego dotyczącego połączenia żeńskich konwentów premonstrateńskich w Busku, Imbramowicach, Krzyżanowicach i Zwierzyńcu w jeden większy. Wskazywano na doskonałą jego lokalizację - w Wiślicy …w mieście na ten czas murami obwarowanym, w którym byłaby na powrót zaprowadzona ścisła reguła św. Norberta. I tak też się stało, jak czytamy w dokumencie z 1413 r., w którym król Władysław Jagiełło stwierdza, że za zezwoleniem Stolicy Apostolskiej i kapituły generalnej zakonu premonstrateńskiego oraz biskupa krakowskiego Wojciecha Jastrzębca, połączył za-konnice z klasztorów w Busku, Imbramowicach i Krzyżanowicach w jeden, z siedziba klasztorze w Busku, tratowanym, jako opactwo. W rezultacie tych zabiegów papież Jan XXIII (1410-1415) wydał bullę Inter solicitudines, na podstawie, której biskup krakowski Piotr Wysz (1392-1412), formalnie połączył wspomniane klasztory norbertanek w jeden, z siedzibą nie jak zaplanowano w Wiślicy, ale w Busku. Tak to opisuje Jan Długosz…dla błot około leżących i siarczanych ekshalacji, zdało się miejsce niezdrowe bardzo dla delikatnej panieńskiej konstytucji. Odmieniwszy ten umysł, a widząc, iż buski klasztor dobrze był obwarowany murem, za pozwoleniem najwyższego Jana 23 i generała zakonu na ten czas Piotra Hermi i Kapituły Generalnej zakonnej przeniosła te zgromadzenia na miejsce i z Buskiem złączyła…. Król Władysław Jagiełło wydał stosowny dokument w tej sprawie dnia 19 VIII 1415 r., oznajmiając formalne i faktyczne przeniesienie sióstr norbertanek z Imbramowic i Krzyżanowic do klasztoru w Busku, wyznaczając przy tej okazji coroczne uposażenie w postaci soli z żup w Bochni. Realizacja połączenia majątków należących do klasztoru wymagała jednak szczegółowych uzgodnień z najwyższymi władzami świeckimi i kościelnymi. Koniec tego procesu opisuje norbertanin, ojciec A.J. Kraszewski, pod datą 1470 konkludując, że w …swojej szczodrobliwości król Władysław (Jagiełło – przyp. DK) zgromadzeniu buskiemu wiecznymi czasy przydał na coroczna pensją, cztery bałwany soli, cztery beczki drobnej, i cztery miary zuzolu z tym obowiązkiem, aby każdego roku za szczęśliwe panowanie co kwartał odprawiane było nabożeństwo, po śmierci za duszę jego i królowy, jako i za antecesorów jego, żeby msza Ś. żałobna śpiewana była z egzekwiami cztery razy w roku co kwartał. Uroczystego przeniesienia sióstr z Krzyżanowic (którym asystował osobiście opat witowski), a z Imbramowic (w tym wypadku opat hebdowski) doszło w pierwszy dzień po Wniebowstąpieniu NMP 1415 r. Na progu bramy buskiego klasztoru czekała na nie przeorysza Jachna oraz prepozyt Michał.
Zwiększenie ilości zakonnic w klasztorze w Busku wymusiło prace budowlane, których celem było wzniesienie osobnych budynków dla sióstr i braci zakonnych, aby spełnić warunek reformy życia zakonnego. Niestety, na temat tych inwestycji wiadomo tylko tyle, że zostały ukończone przed 1480 r., kiedy zmarł opisujący zabudowania klasztorne i kościół, Jan Długosz. Według jego opisu nowy kościół wzniesiono z ciosów kamiennych, siostry i bracia zakonni otrzymały do dyspozycji dwa oddzielnie, drewniane budynki klasztorne, z czego dom żeński otoczony był wysokim murem. W obsłudze duszpasterskiej prepozytowi miało pomagać kilku braci zakonnych. Prepozyt administrował majątkiem zakonnym starając się o żywność i odzież dla zakonnic, które to śpiewały swoje godziny kanoniczne nocne i dzienne i słuchają jedną na dzień Mszę św. Ponadto prepozyt miał wspólny stół tak z braćmi zakonnymi jak i przeoryszą, a same zaś siostry zakonne były całkowicie odizolowane od reszty klasztoru tak, że na-wet jedzenie i napoje podawano im przez specjalne okrągłe okno. Wynika z tego, że w latach 1415-1480 na terenie buskiego klasztoru wzniesiony zostały dwa drewniane domy zakonne, z czego jeden otoczono murem warownym z bramą. Opis J. Długosza sugeruje jak mógł a wyglądać zabudowa zespołu klasztornego w XV w., wskazując może na pewne podobieństwo do klasztoru w Witowie. Na ten temat pisze A. J. Kra-szewski, że za przeoryszy (abbatissa) Anny …Jan z domu Koźlarogi lub Kozierowski profesyi wit., proboszcz buski, nowy kościół wystawił z ciosowego kamienia, gdyż stary znacznie się nadrujnował, a do tego, że był szczupły, niski i ciemny, także około klasztoru nowe mury wyprowadził, przykładem ojca swego Marcina opata witowskiego, który w tych latach pięknemi murami klasztor i kościół witowski osnował.
Niestety klasztor witowski został zasadniczo przebudowany w XVIII w., w wyniku czego dokonano zasadniczych zmian w jego architekturze i zabudowie. Zachowała się jednak wieża bramna, której analogicznego odpowiednika możemy chyba się spodziewać i w Busku (informują o niej inwentarze buskiego kościoła i z lat 1819-1820). W Witowie przeprowadzone były badania archeologiczne, dzięki którym wiadomo, jak wyglądało otoczenie kościoła i klasztoru. Na temat prac badawczych profesor Leszek Kajzer napisał: W latach 1999-2000 gros wysiłków badawczych ograniczono do identyfikacji przebiegu muru obronnego, powstałego w II połowie XV w., z inicjatywy opata Marcina Koziorowskiego, który inkastelizował opactwo, a także przebadania fosy południowej. Po jego urządzeniach obronnych pozostała już tylko dawna wieża bramna, przebudowana w czasach baroku i pełniąca obecnie funkcję dzwonnicy. W sezonie 2001 r. poznano przebieg pozostałych murów obronnych, a także znaleziono relikty drugiej, masywnej, czworobocznej, opiętej w narożach przekątniowymi przyporami, wieży obronnej, mocno wysadzonej z lica muru odwodowego. Zasygnalizowano też hipotezę, że z racji sprzyjających bezpieczeństwu warunków naturalnych, klasztornie doczekał się w późnym średniowieczu pełnego, murowanego, odwodu warownego.
Na podstawie tych szczątkowych informacji, można spróbować zarysować obraz zabudowy Buska-Zdroju w końcu XV wieku. Drewniana zabudowa miasta zgrupowana była wokół rynku i głównych drogach przebiegających przez miasto. Z danych później-szych wiadomo, że północna pierzeja rynku w dużej części należała do zakonu, stąd też nie z obu rogów północnej pierzei rynku zanikły, lub też nigdy się nie wytworzyły. Dalej na północ znajdowała się dawna wieś Busko, ostatni raz wzmiankowana w opisie J. Długosza, zabudowa jej mieszkańców podległych bezpośrednio klasztorowi zlokalizowana była XIX w. przy obecnej ulicy Stawowej. Nieco dalej powstała z czasem wioseczka o nazwie Nadole, która doskonale charakteryzuje jej sytuacje terenową. Znaj-dujące się zbiorniki wodne, powstałe na niewielkim cieku wodnym były niezwykle ważne, z uwagi na brak rzeki na terenie tej części miasta.
Centrum gospodarcze klasztoru znajdowało się na północ od jego zabudowań, zapewne w miejscu dawnego dworu Dersława z Buska (Dzierżka). Obejmowało ono dwór o charakterze folwarcznym, stodoły, stajnie, domy czeladzi i zapewne wzmiankowane: młyn koński, folusz, browar. W otoczeniu znajdował rozległy ogród warzywny, który przytykał od strony zachodniej do dużego sadu owocowego, z którego owoców produkowane było słynne w XVIII-XIX w. wino.
Lokalizacja i rozplanowanie klasztoru w XV w. nie są znane. Nie wiemy także o prowadzonych w XVI i XVII w. pracach budowlanych. Nowe inwestycje mogły być po-dyktowane zniszczeniami jakie miały miejsce w 1498 r., kiedy pospolite ruszenie zniszczyło drewniane miasteczko i klasztor tak dotkliwie, że król uwolnił od wszelkich po-datków dobra klasztorne należące do prepozyta buskiego konwentu Jana Bujnowskiego, na okres sześciu lat, a w 1502 r. przedłużono na kolejne 5 lat .
Kościół zbudowany przez Kozierowskiego, był kubaturowo większy od poprzedniego, zapewne utrzymany w stylu gotyckim. Składał się z prezbiterium, nawy, zakrystii oraz może wieży kościelnej. Jego mury zewnętrzne zachowały się do dnia dzisiejszego w prezbiterium i nawie, a w jego ścianie zachodniej widnieje ostrołukowe wejście i umieszczona ponad nim rozeta, czyli okrągłe okno umieszczone, zapewne wypełnione witrażem i ornamentem maswerkowym. W roku 1529 nie słyszymy o jakichś pracach przy min prowadzonych, gdy prepozytem był Marcin z Piotrkowa, a przełożoną (religiosa) Ewa Kołaczkowska.
W roku 1563 r. doszło do gwałtownego pożaru, który objął swym zasięgiem kościół z klasztorem i zabudowania przedmieszczan. Do naprawy przystąpiono niebawem z własnych, tj. klasztoru funduszy, a odbudowany kościół urządzony wystawnie, prezentował się okazale, podobnie jak i klasztor. Prace te nadzorowała ówczesna przełożona zakonu Zofia ze Slanków herbu Tarnawa, o której „…powieda epithafium w tymże klasztorze albo kościele”, czyli kamienny nagrobek dziś zaginiony. Zakres prac przy kościele obejmować mógł prace przy wymienienie nakrycia i pokrycia dachu, wymianie wystroju i wyposażenia, oraz prace przy budynkach klasztornych, a zostały one zakończone w 1579 r. co zapisane było na kamiennym grobsztynie przełożonej Zofii .
Kolejnym posunięciem budowlanych było dostawienie do ściany południowej nawy (obecnie byłoby to prezbiterium), kaplicy kopułowej (wymiary, opis jak z Chęcin? Małogoszcz, pod wezwaniem Świętej Anny. Zbudowana jest na planie kwadratu, nakryta kopułą na pendentywach zwieńczona latarnią. Była zaplanowana, jako osobna przestrzeń w kościele przeznaczona na siedzibę Bractwa św. Anny, świeżo utworzonego przy kościele przez Zygmunta Urbańskiego, prepozyta buskiego konwentu.
Twórcą tegoż stowarzyszenia wiernych skupionych wokół kultu św. Anny, babki Jezusa Chrystusa, jest arcybiskup lwowski Jan Dymitr Solikowski. Uzyskał on w 1579 r. zatwierdzenie powstałego rok wcześnie bractwa od papieża Sykstusa V. Jego celem było pragnienie zachowanie pamięci cnotliwej, zasłużonej i ukochanej przez naród Anny Jagiellonki, żony króla Stefana Batorego, znanej ze swej z gorliwej, katolickiej, wiary. Wspierała wedle swoich możliwości kontrreformację, co było o tyle ważne, że w drugiej połowie XVI w. w okolicy Buska-Zdroju miał miejsce rozwój protestantyzmu (arianizm i kalwinizm), gdy owdowiała przeprowadziła elekcję swojego siostrzeńca, późniejszego Zygmunta III Wazy. Jako pierwszy członek tegoż bractwa został kanclerz i hetman wielki koronny, Jan Zamojski, później wielki jego opiekun, potem również król Zygmunt III Waza, a za tym przykładem również szlachta? Za zezwoleniem papieskim członkowie bractwa nosili rodzaj distinctorium - medal z wyobrażeniem św. Anny i Najświętszej Marii Panny z Dzieciątkiem Jezus na ręku, a napisem w otoku: Sanctae Annae Societas. Bractwo miało też książkę, w języku polskim i łacińskim dedykowana Janowi Zamojskiemu, wydana w Zamościu w 1599 r. pod tytułem Societas Sanctae Annae, Aviae Maternae Christi, Servatoris Nostri in Polonia sub Rege Stephano, et Anna Jagiellonia Regina instituta Anno Domini 1578 .
Informację na temat takiej fundacji przy klasztorze buskim znajdujemy we wnętrzu kaplicy pw. św. Anny, noszącej obecne wezwanie Matki Boskiej. Na ścianie południowej umieszczona została późnorenesansowy nagrobek. Składa się on z kamiennej tablicy (tzw. marmur chęciński), wkomponowanej w bogate dwuczłonowe obramowanie, ujętej z boków pilastrami zwieńczone jońskimi głowicami, połączonymi poziomym fryzem ozdobionym trzema rozetkami. Flankują ją wolutowe obramienia zwieńczone główkami puttów. Nad płytą poprowadzony został gzyms koronujący, na którym umieszczony został ozdobny kartusz herbowy z herbem Nieczuja pośrodku (wykonany z marmuru chęcińskiego) i literami: S(igismunsdus) V(rbański) P(raepsoitus) B(uscensis). Ozdabiają go charakterystyczne ornamenty wstęgowe i zwijane, a flankują go krótkie, czworo-boczne filarki przyścienne zwieńczone wazonami. Na tablicy umieszczony został napis:

EPICEDION
OVIS MONUMENTA VIATOR EREXIT QVISQVE SACELLUM
IMPENSIS MAGNIS FUNDAVID NOSCERE SI VIS
ISTE SIGISMVNDVS PRAECLARVUM NOMEN HABEBAT
VRBANSKI EREGIO ET PRAESTANTI STEM(M)ATE NATVS,
ISQVE DOMVS NORBERTANAE PORTEBAT HONOREM,
VESTITVS TVNICA, IN WITOW CANDORE MICANTE,
RELIGIONIS AMANS FVERAT PASTORQ(VE) FIDELIS
BVUSCENSIS: SANCTAE DVCTVS PIETATIS AMORE,
IN CHRISTVN IESVM HVMANI GENERISQ(VE) PARENTEM
IPSIVSQVE MATRIS MATREM ANNAM NOMINE SANCTAM
IAM MERITO IN TVMVLO HOC ILLVS MEMBRA QVIESCANT:
HVIC ETIAM PACEM PLACIDVMQ(VE) PRECARE SOPORE
DIC VIVAT, VIVAT COELI REGIONE BEATUS
HOC ILLI PRAESTET COELI TERRAEQVE MONARCHA,
OBIIT ANNO D(OMINI) MDCVI. DIE III MENSIS SEPT(EMBERIS).
ANNO VERO AETATIS SVA. LVI .

co można przetłumaczyć w następujący sposób:

Epicedion
Jeżeli chcesz dowiedzieć się kim był ten, który tę kaplicę wielkim kosztem ufundował wiedz, że mocą Zygmunta znakomitego nazwiska Urbański, noszącego z zaszczytem herb znakomity tegoż domu norbertańskiego. W Witowie przyodziany został w mieniący się światłami habit, jako miłośnik wiary żywej wspierał mocą pastorału bożych wasali w Busku, w Chrystusie Jezusie ojcu ludzkiej rodziny i matczynej miłości Anny z imienia Świętej.
Teraz już tutaj złożył swe członki: Niechaj więc spoczywają w pokoju uśpione, oby żył szczęsny w niebiesiech, którym panuje nieśmiertelny Król wszelkiej ziemi.
Odszedł roku Pańskiego 1606, 3 września, wieku swego lat 56 .
Nie wiadomo nam nic o jej wyposażeniu. Zapewne od strony wnętrza kościoła oddzielona była pierwotnie żelazną kratą. W kaplicy umieszczono późnorenesansowy pomnik nagrobny członkini Bractwa św. Anny, z popiersiem zmarłej w stroju matrony i z herbem Topór i literami A.K. wyrobionymi w kamieniu (pierwotnie w ścianie zachodniej, a obecnie przeniesiona została na wschodnią ścianę). Na tablicy marmurowej (marmur chęciński) umieszczono napis:

D(EO) O(PTIMO) M(AXIMO) S(ACRO)
AN(N)AE DE KORITNO. MATRONAE
PVDICISSIMAE. ANDR(EAE) KORICZINSKI
ET BARBARA DE VIAZD DVNINOWNA
PARENTIB(VS) NATAE VIAM VNIWERSSAE
CARNIS. INGRESSAE ET HOC IN TVMVLO
CORPORIS SVI INSTAVERATIONE(M) PRAESTO
LATI(TVDIEM): THOMAS KOWALKOWSKI HAERES IN
ZBLVDOVICZE MARIT(VS) MERENS ID QVOD
NOLLET EREXIT: VIXIT AN(N)OS 35.
OBIIT. 20 (DECEM)BRIS A(NNO) 1606

co można przetłumaczyć:

Bogu Najlepszemu Największemu Świętemu
Anna z Korytna matrona najcnotliwsza. Andrzej Koryciński i Barbara z Ujazdu Duninowa wprowadzają do wieczności ciało zrodzonej jedynej swej córki, której ciało wkładają do tego grobowca w największej rozpaczy.
Oto ja Tomasz Kowalkowski dziedzic na Zbludowicach, niegodny małżonek.
Żyła lat 35. Odeszła 20 grudnia roku 1606.

Tomasz Kowalkowski z Kowalikowa herbu Przegonia, to postać niezwykle ciekawa. Był synem Melchiora i Katarzyny z Radomina, w okolicy Buska pojawił się, około 1590, gdy został pisarzem grodzkim nowokorczyńskim. Kontynuował karierę jako podstarosta i sędzia grodzki nowokorczyński, a ostatecznie pisarz ziemski sandomierski. Pierwszą jego żoną była wspomniana Anna z Korycińskich, której poświęcony powyższy nagrobek. Małżeństwo mieszkało w odkupionym od spadkobierców Piotra i Marcina Gidlewskich wsi Zbludowice, gdzie w tamtejszym dworze, zapewne pod wpływem swojej żony, na przełomie XVI i XVII wieku powstało prywatne oratorium. Atmosfera religijności tutejszego dworu była przekazywana z pokolenie na pokolenie, jak można przekonać się z kolejnych wypadków. Po śmierci żony ożenił się po raz drugi, a jego wybranką była Anna, przedstawicielka niezwykle bogobojnej rodziny, najstarsza córka Jana i Urszuli Bobolów; warto wspomnieć, że w tym czasie rodzina ta trzymała w dzierżawie majątek kościelny w pobliskiej Dobrowodzie.
Małżeństwo to pozostawiło córkę Annę, wydana za Jana Mokrskiego herbu Jelita, którzy otrzymali Zbludowice w dziedzictwo. Dwaj ich synowie wybrali powołanie kapłańskie – Jacek Mokrski został kanonikiem przemyskim (1652), proboszczem dynowskim i pacanowskim, a Jan wstąpił do zakonu jezuitów, zaś trzeci Tomasz żonaty był z Anną z Morawickich herbu Ogończyk z Owczar (o niezrachowanym do naszych czasów nagrobku z drugiej połowy XVI w. Poświęconym Morawickiej wspomina Bartosz Paprocki). Gdy w końcu XVII w. rodzina Mokrskich przeniosła się w inne rejony kraju, a wieś Zbludowice stały się własnością rodziny Ożarowskich, dziedziców Żerniki Górnych, gdzie również przy tamtejszym dworze w 1748 r. potwierdzone zostało oratorium dworskie. W wieku XVIII jedna z córek pochodząca z tej rodziny zostanie w przyszłości przeoryszą norbertańskiego klasztoru w Busku.
Osobę Tomasza herbarze Bonieckiego i Uruskiego zgodnie wiążą z rodem Przegonia, czemu przeczy zarówno herb umieszczony na zamówionym przez zmarłego kamieniu grobowym, jak również świadectwo jemu współczesnego ks. Wojciecha Czarnockiego, umieszczone w mowie pogrzebowej, której tekst wydany został w Krakowie w 1646 r. pod tytułem „Gniazdo szlacheckie przy sośniej Godziębowskiej zasadzone, na pogrzebie sławnej pamięci J.M.P. Thomasza z Kowalkowej Kowalkowskiego, pisarza ziemie sandomierskiej w kościele farnym buskim panien zakonnych, klasztoru premonstrateńskiego”.
Jeszcze za swego życia zamówił tablicę nagrobną dla siebie, którą umieścił wewnątrz, w kościele klasztornym, obecnie wtórnie wstawiona w północną, zewnętrzną ścianę świątyni. Utrzymana jest w zupełnie innej, skromniejszej formie w stosunku do nagrobka pierwszej żony. Wykonana została z chęcińskiego marmuru. Pod wyrzeźbionym herbem Godziemba widnieje napis (tu w tłumaczeniu):

Bogu Najlepszemu Największemu
Który czytasz tę tablicę powściągnij łzy, a nie frasuj tego, który tutaj spoczywa, lecz jeśli czas masz ku temu, przeczytaj ten napis i dowiedz się kim był ten, który jest tutaj pogrzebiony.
Tomasz Kowalkowski z Kowalkowych w ziemi dobrzyńskiej, powiecie rypińskim, zrodzony z Melchiora Kowalkowskiego i Katarzyny z Radomina, dziedzic na Zbludowicach. Człowiek szlachetnie urodzony, który na karcie życia zapisał się pierwej jako pisarz, następnie podstarości i sędzia ziemski korczyński, potem zaiste był pisarzem ziemskim sandomierskim.
Pełny obaw, ciało swe ziemskie polecam wieczności, a szczęście mego życia zakwitło w trumnie. Dlatego jeżeli więc uznasz za możliwe poleć mnie Wieczności, jako że i ty liczyć będziesz na to, by potomni wznieśli pomnik twej pamięci.
Odszedłem napełniony łaską w dniu roku 16(..) w dniu miesiąca (..) w wieku (..). Panie Boże bądź bramą dla żyjących na ziemi.
Wiemy, że Tomasz Kowalkowski zmarł w 1646 r. Nie wiemy jednak, gdzie tak na-prawdę został pochowany, podobnie jak jego druga żona z domu Bobola. Wspomnieć należy jeszcze, iż kaplica mogła być wewnątrz malowana, zarówno ściany boczne, jak i wnętrze kopuły, na którym umieszczano zazwyczaj herby fundatorów.

W ten oto sposób kończy się opowieść o kaplicy św. Anny, dziś poświęconej czci Matki Boskiej, jej fundatorze i Annie Kowalkowskiej, pochowanej tego samego roku. Jej pochówek w tym właśnie miejscu wydaje się przeczyć celowi, jaki przyświecał Zygmuntowi Urbańskiemu: krypta pod kaplica mogła być w zamyśle jego przeznaczona na miejsce wiecznego spoczynku dla buskich prepozytów. Kaplica mogła powstać jako architektoniczne dzieło muratora z Chęcin, Kacpra Fodygi, kiedy to podczas pracował ze swoją strzechą budowlaną przy dworze szanieckim oraz kaplicy przy kościele w Pilicy należącej do jego właściciela. Ta ostatnia praca pozwoliła mu się wyzwolić, czyli uniezależnić się jako mistrz, co miało miejsc w 1601 roku. Prowadził on prace budowlane przy wielu kościołach na Kielecczyźnie, poczynając od przełomu XVI i XVII w. m.in. w Bodzentynie, Chęcinach, Klimontowie czy Kurozwękach, aż do roku 1624. Zbyt więc szeroko datuje się w dotychczasowej literaturze prace budowlane prowadzone przy kościele w Busku rozpoczęte w 1592 r., a zakończone w 1621 r.. Można przyjąć, że zaproszony został przez buskie siostry w na „rozmowy” około 1600 r., ostatecznie „zgodzony” został przez proboszcza Zygmunta Urbańskiego, który całość sfinansował z własnych funduszy.
W trakcie prac przy kaplicy, zdecydowana się na kontynuację i rozszerzenie inwestycji w kościele, a mianowicie jego zasklepienia. Sklepienia w nawie i w prezbiterium różnią się. W części zachodniej, a więc pierwotnej nawie, wzniesiono wewnątrz masywne filary przyścienne, przeznaczonych do dźwigania zaplanowanego wówczas sklepienia. Rozwiązanie takie Kacper Fodyga zastosował podczas prac przy nawie kościoła klasztoru franciszkanów w Chęcinach prowadzonych ok. 1618 r., a także w Kotuszowie, gdzie do stoją one po dziś dzień nie obciążone pierwotnie zaprojektowanymi sklepieniami. „Nowością” przez niego wprowadzoną było, bowiem …wylansowanie nowej podpory oraz specyficznej dekoracji sklepiennej. Międzynawowe i przyścienne filary zyskały mianowicie imposty, a jednocześnie krawędzie głęboko sfazowane na gotycki sposób, z tym że interpretacja tych faz odpowiadałaby bardziej budownictwu drewnianemu niż murowanemu. filary takie były później naśladowane nie tylko w kościołach prowincji, ale zostały również wprowadzone do pałacu w Kielcach. Druga nowość chęcińskiej fary - dekoracja sklepienna-wykonana była z ciągniętych w zaprawie listew. Ich geometryczne układy redukowały rysunek najprostszych późnogotyckich sieci, pozbawiając go równomierności i spoistości. takie „chęcińskie” sklepienia długo utrzymywały się na miejscu (…), rozprowadzone były też szerzej po cały regionie. Początek dało tu współczesne z chęcińskim wzorcem prezbiterium fary w Iłży (1603). Prace w Iłży prowadzone były w kościele ufundowanym przez Marcina Szyszkowskiego biskupa krakowskiego (1616-1630), a także przy Kaplicy Szyszkowskich dostawionej do południowej ściany. Pod opieką biskupa krakowskiego Marcina Szyszkowskiego znalazły się nie tylko podległe mu kościoły parafialne terenie diecezji krakowskiej, ale również istniejące i projektowane klasztory (na Karczówce pod Kielcami, w Piotrkowicach oraz w Gruszczynie), w tym konwent buski, którego został „pasterzem i patronem”. Jego zaangażowanie w prace prowadzone w Busku w latach 1592-1621 znajdujemy na tablicy kamiennej (marmur chęciński), umieszczonej na zewnętrznej, północnej ścianie świątyni. Czytamy na niej (w transpozycji na język współczesny):

W roku 1621 za świętym błogosławieństwem Jaśnie Oświeconego Pana Jego Mości księdza Marcina Szyszkowskiego, z łaski bożej biskupa krakowskiego, książęcia siewierskiego, a tego kościoła patrona i pasterza, ex ceartera, za staraniem szlachetnej panny Zofiej Chomentowskiej ksieniej konwentu tego ten kościół jest zasklepiony. A kto jej był do tego pomocny bądź radą, bądź jaką jałmużną temu ona z konwentem swym i pana Boga o błogosławieństwo świetne na ziemi a w niebie o wieczną nagrodę gorąco prosić będzie. Amen .
Nie znamy zakresu prac przy zabudowaniach klasztornych. Z danych źródłowych z 1598 r. wiadomo, że na cmentarzu przykościelnym, od jego strony zachodniej (teren obecnej plebanii), znajdowała murowana z kamienia szkoła (męska) oraz szpital dla ubogich. W XVII w. obie te instytucje otrzymały własne fundusze oparte na zapisach gruntów położonych na terenie miasta, oraz sum opisanych na gruntach należących do mieszczan, albo okolicznych właścicieli ziemskich. Część tych gruntów jeszcze w XX wieku należała do parafii buskiej.
Ślady hojności okolicznej szlachty znajdujemy po dzień dzisiejszy w buskiej świątyni. Pod dawnym chórem znajdować się musiały tablice kamienne, obecnie umieszczone na zewnątrz, po północnej stronie świątyni (po umieszczeniu ołtarza w miejscu chóru, zostały one siła rzeczy usunięte). Pierwsza z nich, należała do Jana Królewiec-kiego, napis na niej jest następujący:

D(EO) M(AXIMO) O(PTIMO)
HIC TVMULVS OPERIT CORPVS GEN(ER)OSI
IOAN[NIS] KROLEWSKI DE KROLEWICZE IN OW-
CZARI ET GLUCHOW HAEREDIS. VIRI PII ET CATHO-
-LICI. QVI OBIIT ANNO AESTATIS SVAE 60 DIE 13 MENS-
IS APRI(LIS) ANNO VERO D[OMI]NI 1613 MENS-
-IS APRI(LIS) 1613 ORETVR PRO EO
HOSPES ERAM MVNDO
PER MVNDV(M) SE(M)PER EVNDO
NUNC SVPREMA DIES
FIT MIHI SVMMA QVIES

Co można przetłumaczyć w następujący sposób:

Bogu Najlepszemu Największemu
Grób ten okrywa ciało szlachetnie urodzonego Jana Królewskiego z Królewic, dziedzica na Owczarach i Głuchowie. Męża pobożnego i katolika, który odszedł w wie-ku swego lat 60. trzynastego dnia miesiąca kwietnia roku Pańskiego 1613. Módl się za niego.
Jako pielgrzym przybyłem
Skruchą rozgrzeszony
Teraz odpoczywam od trudów życia
Syty swych dni

Tenże Jan Królewiecki pochodził z rodziny o tradycjach protestanckich, stąd też zapewne podkreślenie wiary katolickiej. W roku 1610 dokonał zapisu na Msze św. odprawiane w intencji własnej duszy, ale również za prawo pochowania w kościele zakonnym. Nadanie to obejmowało trzy role; 1’ Pole w Słupiu morgów 7 i Łączka; 2’ Pole Przymiarki morgów 9. Trzecia rola, zwana Pole od Targowiska, leżąca przy granicach wsi Zbludowice, w przyszłości stanowić będzie teren, na którym powstaną – najpierw nieudana kopalnia soli, a potem już Łazienki Henryka Marconiego.
Z pierwszej połowy XVII wieku pochodzą wiadomości o fundacjach pobożnych ze strony mieszczaństwa. W 1626 r. mieszczanie Wawrzyniec i Agnieszka Barankowie, mieszczanie buscy, darowali do kościoła kielich srebrny pozłacany w intencji zmarłego Tomasza Gorczycy, w 1641 r. małżeństwo Jan i Jadwiga Paksoszowie, także mieszczanie tutejsi, nadali klasztorowi duży folwark przy mieście Busku przy ulicy Pacanowskiej w rozległości 19 morgów. Kolejne nadanie gruntów przez mieszczan miało miejsce dopiero w 1669, kiedy to Anna Sadowna, mieszczka buska nadała klasztorowi pole zwane Litania z Łączką w ilości 1296 sążni kwadratowych (tj. ok. 2240 m2).
Pozyskane środki finansowe pozwoliły na inwestycje na terenie kościoła. Z roku 1615 r. wiadomo nam o dobudowanej do ściany południowej kaplicy św. Jana, której Jan i Anna Czarnieccy dokonali zapis pewnych gruntów w mieście. Powstałe przed 1648 r. Bractwo Różańcowe miało własny ołtarz, lub może nawet kaplice, na co po-zwalał fundusz zatwierdzony przez biskupa krakowskiego, Andrzeja Trzebickiego (1658-1679). Związane było zapewne z kultem patronki świątyni, czyli Najświętszej Marii Panny, której imago miraculosa, czyli cudowny obraz miał propagować tenże hierarcha kościelny. Jeszcze innego miejsca we wnętrzu kościoła wymagał kult obrazu przedstawiającego Pana Jezusa biczowanego przy słupie uznawanego za cudowny, który stał się celem ruchu pątniczego od XVII w..
Trudno nam przy obecnym stanie wiedzy dokładnie powiązać te fakty, jak czytaliśmy powyżej ukończenie prac budowlanych mogło mieć miejsce za przewodnictwa Zofii Chomentowskiej herbu Lis, która jak czytaliśmy powyżej w 1621 r. zasklepiła kościół (żyła jeszcze w 1633 r.).

Nawała szwedzka w połowie XVII w. mocno nadszarpnęła miasto Busko, kościół i klasztor…konwent buski w dobrach barzo zdezelowany przez insurekcyje wojsk szwedzkich, węgierskich, kozackich i siedmiogrodzkich, tyle politowania znalazł u króla (Jana – przyp. DK) Kazimierza, iż wszystkie dobra jego od wszystkich podatków na lat 4 uwolnił, kiedy też poległa męczeńską śmiercią zakonna panna Bardecka w tym konwencie od kozaków świadczy przywilej i skrypta…. Dodatkowo po odejściu wojsk z terenu miasta pojawiła się zaraza, która skutecznie blokowała ruch na drogach, hamował handel jak i produkcję rzemieślniczą.
Zubożałe miasto bez pomocy klasztoru nie było w stanie podnieść się z ruin: w 1668 r. areał gruntów należący do miasta obejmował tylko 18 łanów z pierwotnie posiadanych 25 należących do miasta Busko i 12 do wsi Busko. Wynika z tego, że większa część gruntów mieszczan stała się własnością klasztorną, zatem mniejsza ilość mieszczan musiała opłacać podatki względem kościoła i państwa.
W kościele klasztornym w Busku zachował się ciekawy nagrobek kamienny z dwoma portretami zmarłego w 1656 r. Zygmunta Trembeckiego dziedzica Biniątek, uczestnika wojen na Ukrainie i ze Szwedami oraz jego żony Katarzyny z Grotowskich. Byli oni rodzicami córki Marcjanny wydanej za Andrzeja Bobolę herbu Leliwa (zm. 1668), z linii założonej przez Krzysztofa, bliskiej rodziny błogosławionego Andrzeja Boboli (zm. 1657) oraz również jezuity Grzegorza Trembeckiego zamordowanego przez Kozaków w 1648 r.. Jest to już trzeci nagrobek w buskim kosciele związany z rodziną Bobolów, której przedstawiciele trzymali przez trzy pokolenia „starostwo dobrowodzkie”.

Pomnik ten został zamówiony w Chęcinach, w warsztacie rzeźbiarskim prowadzonym przez Jędrzeja Czernica. Na tablicy tej czytamy:

D(EO) O(PTIMO) M(AXIMO)
G(E)N(ER)OSI D(OMI)NI SIGISMUNDI A ŁAPSOW TREMBECKI
TERMINALE HOC VITA MORTALIS SAXUM
META HONORIS EST, ET AETERNVM GLORIAE IMMORTALIS MONVMENTV(M)
VIXIT ILLE DEO.
ZELOSA ENVTRITAS PIETATE, CATHOLICAE RELIGIONIS ACERRIM(VS)
PROPVGNATOR, PRO FIDE CONTRA INFIDELES CHRISTIANVS MILES
VIXIT PATRIAE.
CVI NON TANTVM PROPRIV(M) VITAE PIGNVS DEBITO REDDIDIT
SACRIFICIO SED ETIAM VNICI SVI NATI IOANN(IS) OLIM A ŁAPSOW
IPSUM IVVENTVTIS FLOREM, CREVENTO MARTIS IN LVDO
IN CAMPIS BATHOVIENSIB(VS) AETERNVM CONSECRAVIT,
VIXIT OMNIBUS
OMNIVM AMOR, ORNAMENTVM PARTIAE, DOMVS ET FAMILLIAE HONOR ET GLORIA PAVPERVM PATER, PRO DEO ET PATRIA
EX PVBLICA CONTRA SVECOS EXPEDITIONE REDVX. O-
-MNIVM DESIDERIVM LVCTVS ET LACHRIME AETATIS SVAE
ANNO QVINQVAGESIMO QVARTO, MORTVVS DIE VIII
MENSIS IVLI ANNO D(OMI)NI MDCLVI
PRAEVIT SECVTVRIS VT HOC MONVMENTO OMNIA VNICO
MOMENTO FACILAE POSSE TERMINARI, ET MAGNAS RERVM HVMANARVM SPES IN NIHIL ABIRE EDOCERET.

co można przetłumaczyć w następujący sposób:

Bogu Najlepszemu, Najwyższemu
Szlachetnie urodzonemu panu Zygmuntowi Trembeckiemu z Łapszowa
Śmierć położyła ten kamień.
Jako kres jego zaszczytów, a wiecznej chwały nieśmiertelnej pomnik
od Boga.
Wychowany w Ojczyźnie w miłości do wiary katolickiej był jej
Obrońcą, a przeciwko niewiernym srogim rycerzem Chrystusa
i Ojczyzny.
Który nie tylko poświęcił swe życie słusznej tej sprawie,
Ale dał w ofierze swego syna Jana, niegdyś z Łapszowa,
Który będąc jako młode kwiecie zerwany został przez Marsa na polach Batohu.
Wreszcie dla wszystkich
I od wszystkich był kochany, był ozdobą Ojczyzny, chlubą domu i rodziny, chwałą po-kornych,
Dla Boga i Ojczyzny
Wyprawiał się wyprawy przeciwko Szwedom. Wszystkich pozostawił w żałobie i we łzach.
Żywota swego dopełnił ósmego dnia lipca roku Pańskiego 1656, mając 54 lata swego życia.

Pozbawiony spadkobiercy sądził, iż nagrobek ten opuszczonym przez wszystkich zostanie, ale przecie
wielkie nadzieje ludzi nie giną w nicości;

natomiast w drugiej części nagrobka, pod portretem Katarzyny Trembeckiej czytamy (w transpozycji na współczesny język):

NA WIECZNĄ CHWAŁĘ BOGV W TROYCZY IEDYNE(MU)
NIESMIERTELNA I(EI) MO(ŚĆ) P(ANI) KATARZYNY Z GROTOWIC
TREMBECKIEY
PAMIEC

VSTĄPCIE PRECZ OD GROBV IVSZ SIĘ ZEGNA Z WAMI
KATARZYNA TREMBECKA TV SMVTNYMI ŁZAMI
SAMA W TRWARDYM MARMVRZE SMIERC IVS WYKOWAŁA
WIECNĄ IEY PAMIEC A ZAL W SERCACH NAPISAŁA
IDZCIESZ WY PRZYTYM GROBIE NIEUMIERAIACZA
SAMA STAC CNOTA BĘDZIE Y WIECZNIE ZYIACA
NIESMIERTELNA IEY CHWAŁA OBIEDWIE WŁASNEMI
ZGODNIE W GŁOSZ MOWIC BĘDĄ JEZYKAMI SWEMI
PANIEY WSZYSTKICH CNOT W TIM IEST GROBIE POŁOŻONE
ZACNE CIAŁO W SMIERTELNYM PROCHU POGRZEBIONE.

Małżeństwo mieszkało na stałe w Łapszowie (gmina Kazimierza Wielka), ale na te-renie Buska mieli swój dom lub dwór. Wdowa zmarła po roku 1668, w testamencie dokonała dwóch nadań na rzecz klasztoru: 1’ pole nazwane Koczara między polami miasta Buska; 2’ pole nazwane Niwa ku wsi Zbludowice ciągnące się. W rok potem dodatkowo siostry zakonne otrzymały pole zwane folwark Krasowski w mieście Busku.
Ostatnią w tym wieku fundacją było pole nadane przez małżonków w 1673 r. Krzysztofa i Jadwigę Bartochowskich obejmujące: trzy ćwierci roli w polu nazwany Przymiarki i trzy inne ćwierci w polu zwanym Słupiec. Niedługo potem, w roku 1676 r. …klasztor buski z wielką szkodą dawnych porządków zgorzał, który potym kosztem konwenckim reperowany - jest świadczy manuskrypt. Nie znamy skali tych zniszczeń.

Wiadomo nam, że z początkiem XVIII w. w okolicy Buska doszły do jednej z najważniejszych bitew w dziejach świata – bitwy pod Kliszowem (1702). Nic jednak nie słyszymy, aby miał w tym czasie ucierpieć kościół i klasztor norbertanek w Busku od przechodzącego nieopodal wojska.
Dopiero w drugim dziesięcioleciu tego wieku przystąpiono do zasadniczych prac inwestycyjnych na terenie zespołu klasztornego w Busku. Autorzy Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce podają, że prace te dotyczyły zasadniczo samego klasztoru, trwać mogły w latach 1720-1730, a autorem architektonicznego projektu klasztoru był może Kacper Bażanka (1660-1726).
Idąc tym tropem, na podstawie zachowanych źródeł udało się dookreślić wiele ze szczegółów tej, jak się przekonamy, wielkiej inwestycji. Głównym powodem budowy nowego klasztoru była potrzeba zaprowadzenia ścisłej klauzury w klasztorach norbertanek. Od XVI wieku wiadomo nam, że przyjmowane były dziewczęta „na edukację” do klasztoru, co zakłócało wewnętrzne życie klasztoru. Wizytacja dokonana w końcu XVI wieku w klasztorze w Imbramowicach „…osłoniła pewne braki odnoszące się do przebywania świeckich dziewcząt w klasztorze, braki, których władze kościelne nie mogły tolerować ze względu na przestrzeganie obserwy zakonnej; był to wszak okres reformowania życia zakonnego (…). Ówczesne warunki lokalowe prawdopodobnie nie pozwalały na wydzielenie w klasztorze osobnych pomieszczeń dla uczennic. Stąd prze-bywały one razem z zakonnicami na pierwszy piętrze budynku klasztornego; prawdo-podobnie mieszkały razem z nimi w celach. Wizytator nakazał przełożonej: „dla panien, które do klasztoru dają na ćwiczenie, niech będzie osobne mieszkanie na dole i tam pod chórem Mszy niech słuchają przez kratę”. Niektóre panny pozostawały w klasztorze znacznie dłużej, niż wymagał to proces edukacji, stąd biskup tylicki polecił, aby panny takie przebywały w klasztorze nie dłużej niż do lat 16, „…a które nie wejdą do zakonu, ani do posługi nie mają w klasztorze być chowane, choćby i posagiem”.
W XVII wieku nie doszło w buskim konwencie do pełnej realizacji zaleceń powizytacyjnych z braku odpowiednich pomieszczeń w budynkach klasztornych. Pochodziły one jeszcze z czasów ostatniej większej budowy, dokonanej jeszcze w XV w., były częściowo murowane, a częściowo drewniane, w nienajlepszej kondycji pod względem technicznym. Dlatego też „…dla starożytności nie mógł dłużej trwać, osobliwie dla niewygodnego bardzo mieszkania, więc za godnych prałatów perswazją, ufność poło-żywszy w Opatrzności Boskiej, godna Przełożona tamtego miejsca, Jadwiga Pierzchalanka, nowy z fundamentu piękny i wygodny wymurowała znacznym kosztem, który ją sam Pan supplementował, przez wielkich dobrodziejów, mianowicie księcia Konstantego Szaniawskiego biskupa krakowskiego, JMci x. Dominika Lochmana, kanonika krakowskiego katedralnego, któremu należy przypisać tego nowego klasztoru funda-cyją, znacznym także sumptem dopomógł JMć Odymalski, kanonik sądecki i pleban sędziejowicki, dziekan kijowski, który dach drzewem okrył, kopułę na wieży blachą przyozdobił. Skończony klasztor swojej perfekcyej stał roku 1730”.
Pierwszy z wymienionych, biskup krakowski Konstanty Felicjan Szaniawski herbu Junosza, należał do najwybitniejszych ludzi Kościoła w swojej epoce. Od samego początku swego pontyfikatu zajął się problemami swojej diecezji, Już w liście datowanym z Kielc 13 IX 1720 r. zajął się kwestiami wizytacji kościołów, kongregacji dekanalnych, życia księży, a również poruszył również problemy życia zakonnego męskiego i żeńskiego. Jego liczne fundacje pobożne – tak w architektoniczne, jak i duchowe omówił nie tak dawno Stanisław Jędryka. Gromadził również prywatny majątek. Szczególniej interesowały go majątki położone na Ponidziu, w tym również na terenie parafii buskiej – w 1726 r. zakupił dwa znacznej wartości majątki Widuchowa i Sobków, zaś jego najbliższa rodzina skutecznie zabiegała o stanowiska państwowe, choćby w hierarchii powiatu chęcińskiego. Jako energiczny gospodarz – zarówno w swoich własnych dobrach jak i należących do stołu biskupstwa krakowskiego, dokonał wielu fundacji i prac remontowo-budowlanych?
Biskup swoje realizacje budowlane w Busku prowadził we współpracy z Dominikiem Lochmanem (ur. 1664-1742 zm.), opatem klasztoru w Hebdowie (1722), a również kanonikiem krakowskim (1704), kustoszem opatowskim, dziekanem sandomierskim. archiprezbiterem mariackim w Krakowie (1700-1723), kanonikiem sądeckim, archidiakonem sandomierskim (1725-1741). Razem z przełożoną norbertańskiego konwentu w Imbramowicach, Zofią Grotówną, w latach 1732-1736 wzniósł nowy kościół klasztorny, zapewne według projektu Józefa Krause. Jego portret przechowywany jest w tutejszym kościele.
Trzeci ze wspomnianych osób, który współfinansował prace w Busku, to Stanisław Odymalski, kanonik sądecki i prepozyt sędziszowski.
Autorstwo projektu klasztoru w Busku od czasu pracy O. Zagórowskiego (1958) przypisuje się architektowi Kacprowi Bażance. Prace przy nim miały być rozpoczęte po 1720 (data otrzymania przez Felicjana Szaniawskiego stolca biskupstwa krakowskiego), a zakończone w 1730 r. Z tego też czasu zachowane są do czasów współczesnych mury skrzydeł wschodniego i północnego, fragment skrzydła zachodniego oraz północne skrzydło zabudowy gospodarczej. Z tego czasu pochodzi szereg źródeł (niewykorzystywanych dotąd), w tym opisy zabudowań kościelnych, klasztornych i gospodarczych oraz map prezentujących zabudowę miasta Buska (Mapa Galicji Zachodniej z 1804, Marina Potockiego z 1821 r. oraz mapa Folwarku Nadole z 1836 r.), można dość dokładnie opisać zabudowę klasztorną w końcu XVIII wieku.
Kościół nie zmienił swojej bryły od ostatniej przebudowy. Składał się z nawy, do której dobudowano przynajmniej dwie kaplice: św. Anny i św. Jana, oraz kruchtę południową (dziś nieistniejącą); od strony zachodniej stała kilkukondygnacyjna wieża zegarowa (dzwony zawieszone były w drewnianej dzwonnicy stojącej na cmentarzu przykościelnym). Do prezbiterium, od strony wschodniej dobudowano zakrystię. Do świątyni na całej jego długości przylegało skrzydło północne klasztoru, w którym na parterze mieścił się jedynie korytarz z otworem dla słuchania Mszy świętej przez panny świeckie oddane na wychowanie), zaś na piętrze znajdowały się aż cztery okna otwarte do wnętrza kościoła. Również następna ksieni …przyczyniła większej ozdoby temu miejscu, świętobliwością imienia godnego, przednimi talentami od Boga uradowana teraźniejsza ksieni Katarzyna Bobrownicka przez wywiedzenie z fundamentu muru i mieszkanie dla panien świeckich, dla większej wygody klasztornej….
Ukończone do około 1738 r. prace budowlane zostały zakończone konsekracją, w jakiś czas potem (1756) wyszła drukiem książka poświęcona tej działalności nosząca tytuł: Konserwacja kościoła dwojakiego albo błogosławieństwo konsekrujących na usługi Boga przy uroczystościach poświęcenia kościoła w Busku.
Inną pamiątką tego wielkiego wydarzenia dla konwentu jest stojąca na cmentarzu przykościelnym od strony południowo-wschodniej figura Najświętszej Marii Panny. Na kamiennym postumencie zwieńczonym gzymsem, ustawiona została kamienna kolumna, która jest w dolnej części gładka, a powyżej żłobkowana. Na niej umieszczony został kartusz z datą konsekracji kościoła klasztornego 1738. Na głowicy z jońskimi ślimacznicami umieszczona została figura Matki Boskiej stojącej na globie ziemskim, który oplata wąż z jabłkiem w pysku. Napis umieszczony na postumencie informuje, że figura została uszkodzona podczas drugiej wojny światowej i odrestaurowana w 1946 r. Najbliższy teren wokoło ogrodzony został metalową balustradą.
Dopiero przed 1804 r., za „przełożeństwa” Konstancji Kochanowskiej doszło do większych inwestycji na terenie kościoła. Na ten temat czytamy na kamiennej tablicy umieszczonej obecnie wewnątrz kruchty wschodniej:
Na część Boskiej Opatrzności, za której pomocą przy staraniu Nayp. w B.I.P. Konstancji Kochanowski z S.N. Klasztoru tego Xieni w lat jej Zakonności 50 przełożeństwa 22 kościół ten murami wzdłuż powiększony, ołtarzem wielkim, zakrystią, organem i dzwonem dużym nowo przelanym przyozdobiony, ukończony został R. P. 1804. Umarła 13 maja R. 1806, prosi o westchnienie do litościwego.
Na inwestycje te pieniądze pochodziły m.in. z wieloletniej dzierżawy pola zwane-go Sól przez skarb państwa. Stał się to po pierwszym rozbiorze, gdy państwo polskie utraciło kopalnie soli w Bochni i Wieliczce. W Raporcie JW. Czackiego – zdającego sprawę z badania fabryk solnych już rozpoczętych i udzielać się jeszcze mających uczyniony Komisji Skarbu Koronnego 12 czerwca 1788 roku…, wspominane są poszukiwania soli na terytorium całego województwa sandomierskiego. W tej sprawie w 1776 r. kuria biskupia powołała komisarzem dóbr klasztornych w Busku księdza Franciszka Ossowskiego h. Belina, kanonika krakowskiego, kustosza-prałata katedry krakowskiej (1785-1788), który występował jako pośrednik pomiędzy klasztorem a państwem polskim. Dzięki jego zabiegom powstała fabryka solna w Busku, a pochodzą z dzierżawy gruntu dochody pozwoliły Konstancji Kochanowskiej dokonać na przełomie XVIII i XIX wieku prac budowlanych. Przebudowana została m.in. fasada kościoła od strony wschodniej, wzniesiono nowy ołtarz główny.

Z tego czasu (1819) pochodzi dość obszerna dokumentacja, która pozwala przybliżyć stan kościoła w owym czasie.
Na Mapie Galicji Zachodniej (1804) od strony wschodniej prezbiterium widnieje rozległy dziedziniec, przy którym zlokalizowana była zabudowa o charakterze gospodarczym, drewniana. Tu także znajdowała siedziba świeckich proboszczów i wszelkich posługujących przy klasztorze. Natomiast od strony zachodniej kościoła stały dwa budynki, zapewne dawna szkoła męska i szpital. Po stronie północnej przylegał kompleks budynków gospodarczych zgrupowanych w czworobok, dalej na północ i zachód znajdował się rozległy sad owocowy należący niegdyś do konwentu. Teren ten był zapewne otoczony murem, w którym od strony wschodniej umieszczona była dwu-kondygnacyjna wieża bramna.
Opis. Każde jej piętro miało murowane sklepienie, na parterze była przelotowa brama z ulicy na teren cmentarza przykościelnego, na piętrze wzmiankowane są małe okienka. Wydaje się, że jest ona tożsama ze wzmiankowaną bramą murowaną wzniesioną w 1470 r. przez prepozyta buskiego Jana, który …około klasztoru nowe mury wyprowadził, przykładem ojca swego Marcina opata witowskiego, który w tych latach pięknemi murami klasztor i kościół witowski osnował.

Wg inwentarza z 1819 r. do wnętrza kościoła prowadziło trzy wejścia: główne, za-opatrzone w ostrołukowy portal z napisem (obecnie brak portalu a otwór jest obecnie zamurowany), od strony zakrystii znajdującej się po stronie wschodniej kościoła, oraz boczne, najczęściej używane przez wiernych, umieszczone w ścianie południowej między kaplicą św. Anny a kaplicą św. Barbary, w murowanej kruchcie. Kaplice były otwarte do nawy i prezbiterium łukami, oddzielone od reszty wnętrza drewnianymi balustradami. W kaplicy św. Anny umieszczone zostały kręcone, schowane głębokości muru schody prowadzące na ambonę, zachowane po dzień dzisiejszy.
Wzdłuż całej ściany południowej kościoła od południa znajdował się inne kaplice (pamiętamy o kaplicy św. Jana), każda z własnym oknem, tworzące jakby nawę boczną, ponad ich dachami umieszczone zostały okna doświetlające nawę - dlatego w inwentarzu zapisano, że kościół ma 10 okien, od zachodu okno chórowe, okrągłe, cztery duże, trzy w kaplicach, oraz dwa od strony wschodniej.
Wewnątrz od strony zachodniej, wówczas w kierunku wielkiego ołtarza, znajdo-wał się chór panieński, wsparty na czterech kolumnach. Za nim, czyli od strony wschodniej dobudowany został przed 1804 r. owalny w kształcie przedsionek z trojgiem drzwi, na piętrze połączony z chórem muzycznym z wejściem umieszczonym od strony północnej kościoła po murowanych schodach, oraz dodatkowo od strony południowej w grubości muru. Wnętrze to łączyło się z dziś nieistniejącą, parterową zakrystią świecką, druga zakrystia, zakonna znajdowała się w przylegającym do kościoła skrzydle wschodnim klasztoru.

Ołtarzy w kościele było tylko trzy – główny poświęcony był Najświętszej Marii Pannie, z obrazem NMP oraz św. Norberta, drugi ś.ś. Jana Nepomucena i Barbary i trzeci z obrazem św. Jadwigi. W kaplicy św. Anny brak było ołtarza, w drugiej zaś znajdował się mały ołtarzyk.

****
„Pożar wybuchły w 23 sierpnia 1820 r., wigilię św. Bartłomieja, po południu, z jednego z ostatnich domów przy końcu ulicy Kościelnej, zniszczył kościół, klasztor, wielką dzwonnicę, stojąca na zachód kościoła, i połowę miasteczka”, zniszczeniu uległy w kościół z jego wyposażeniem, klasztor, budynki gospodarcze, dzieła kultury, w tym archiwum klasztorne. Stało się to już po dokonanej pod względem formalnym kasacji konwentu przez władze i przejęciu jego majątku dochodów i budynków na skarb państwa (1819). Siostry wpierw przeniosły się do pomieszczeń gospodarczych klasztoru, a niebawem decyzją administracyjną przeniesione zostały do klasztoru po-paulińskiego w Pińczowie.
Od 1820 do 1825 r. mury spalonego kościoła stały niezabezpieczone i nienakryte, były pozbawione stolarki drzwiowej i okiennej, więźby dachowej, pokrycia dachowego i sygnaturki. Spaleniu uległa wieża zachodnia i drewniana dzwonnica stojąca na cmentarzu przykościelnym.
Sytuacji tej starał się zaradzić proboszcz wówczas mianowany, ks. Sebastian Widawski (1820-1831). Starał się on u ówczesnych władz państwowych o pomoc w na-prawie zniszczonego kościoła. Z wielkim trudem udało mu się nakryć spaloną ruinę dachem, obniżając przy tym nieco koronę jej murów, ale pojawił się olbrzymi problem techniczny z utrzymaniem w pionie ścian po rozebraniu skrzydła południowego klasztoru, przytykającego bezpośrednio do świątyni od strony północnej. Dokonano tego z konieczności oddzielenia części kościelnej od pozostałej, stanowiącej własność skarbu państwa. Wówczas to, aby ratować gmach, dostawiono znacznej wielkości przypory do północnej jego ściany; rozebrano wówczas wieżę zachodnią, kaplicę św. Barbary. Problemem stał się dojazd do świątyni, gdyż zajęta została część cmentarza przykościelnego (na linii dzwonnica- kościół, podobnie od strony zachodniej), co uniemożliwiało zarówno transport związany z pogrzebami, ale również z zaopatrzeniem.
Dopiero po pewnym czasie ksiądz proboszcz uzyskał dla siebie część skrzydła wschodniego klasztoru, gdzie umieścił plebanię. Reszta zabudowań stała w dyspozycji dzierżawcy majątku poklasztornego zwanego Nadole. Pierwszy dzierżawcą został Feliks Rzewuski, który postanowił urządzić w starych murach mieszkania dla kuracjuszy. Obok niego założył ogród spacerowy (rejon ulic Staszica, Sądowa, Osiedle Legionów Polskich) oraz zbudował pijalnię wód mineralnych. Beczki i wanny kąpielowe zainstalowano również w budynku w narożu obecnego Placu Zwycięstwa i alei Mickiewicza. Od 1824 roku rozpoczęto leczenie wodami mineralnymi, a w 1828 roku Busko znane już było, jako uzdrowisko.
Podkreślić należy, wbrew powszechnie panującej opinii, F. Rzewuski, nie posiadł, jako dzierżawca miasta lokacyjnego Busko, które stało się „miastem rządowym” zarządzanym przez władzę lokalną. Dzierżawił majątek poklasztorny zwany Nadole, czyli dawną wieś Busko i teren poklasztorny. Nie „założył” również uzdrowiska w Busku – pierwsza wzmianka o świadomym i leczniczym tratowaniu buskich źródeł posiadamy z połowy XVIII w.; nie był również generałem. Nie znajdujemy również jego nazwiska wśród ludzi i instytucji, które wsparły wysiłki proboszcza i parafian, natomiast z akt zgromadzonych w Archiwum Diecezjalnym w Kielcach rysuje się raczej obraz człowieka, który nie wspiera a walczy z proboszczem.

Na podstawie dostępnych nam źródeł możemy prześledzić prace restauratorskie prowadzone przy kościele od 1820, aż do czasów nam współczesnych.
Kościół pomimo pożaru zachował prawdopodobnie duże fragmenty nienaruszonego tynku z ewentualną zachowaną historyczną malaturą. Z pewnością możemy oczekiwać takich śladów w kaplicy NMP, gdzie ogień nie dotarł.
Na początku prac ks. S. Widawski oczyścił ruinę ze zgliszcz, nakrył mury dachem, wprawił prowizoryczna stolarkę, a cały kościół wybielił. Zachowane części wyposażenia gromadzone było w różnych miejscach, także w kościele św. Leonarda. Konieczność opróżnienia zabudowań klasztornych spowodowała największe straty w dorobku kulturalnym, jakie zgromadził konwent przez stulecia. Przede wszystkim zniknęło całe archiwum i biblioteka zakonu, w tym kroniki prowadzone przez przełożone zakonnic.
Kościół pozbawiony był wyposażenia, czyli ławek, konfesjonałów, oświetlenia, szat liturgicznych, organów, a przede wszystkim ołtarzy. Ogólnie panująca bieda wśród parafian, szczególniej wśród mieszczan, uniemożliwiała prowadzenie prac na większa skalę.
W miejsce spalonego, nowy ołtarz główny powstał około 1836 r. Zaprojektował go sam architekt Henryk Marconi, zatrudniony wówczas przez zarząd spółki uzdrowiskowej przy projektowaniu i realizacji w Busku z latach 1833-1836 Zakładu Wód Mineralnych wraz z Ogrodem Łazienkowskim i Publicznym we współpracy z Ignacym Hanuszem,
Doskonałą na ten temat wiadomość przekazuje nam Inwentarz kościoła w Busku z 1885 r.. Ołtarz został wzniesiony nie na swoim miejscu dawnym miejscu, to jest przy ścianie wschodniej świątyni, a już w obecnym miejscu, od zachodu. Piszący na ten temat wikary, ubolewając na temat porzucenia odwiecznej orientacji kościoła w Busku, wskazuje, że autorem pomysłu (i zapewne jego realizatorem) był budowniczy buskich Łazienek, Żeleźniewicz.


Kościół p.w. św. Leonarda

Świątynia ta została wymieniona po raz pierwszy w wizytacji kościelnej z 1664 r., jako kościół pw. św. Leonarda, który stał na przedmieściu krakowskim. Jego powstanie wydaje się mieć związek z funkcjonującym w mieście cechem postrzygaczy i tkaczy. Kazimierz Stronczyński podczas swego pobytu w Busku w 1844 r. na podstawie widzianych przez siebie dokumentów zanotował: …cech krawiecki, kuśnierski i postrzygacki dawniejszym jest jeszcze tutaj niż poprzedzający. Ustawa połączonego tego cechu jest z r. 1412 z powodu dawności swojej przywilejem króla Stefana w r. 1578 odnowiona. Po upadku postrzygalni przyłączyli się do tego cechu tkacze.
W sąsiedztwie Buska znajdujemy takie fundacje pobożne w postaci niewielkich świątyń, stojących na przedmieściach, noszących czasem nazwę przedmieścia św. Leonarda. W pobliskim Szydłowie cech tkaczy ufundował w 1455 r. w miejscowym kościele p.w. św. Władysława ołtarz p.w. św. Trójcy, św. Piotra Nereusza i 1000 dziewic, uposażając jednocześnie świątynię domem w stronę bramy opatowskiej, połową łanu i browarem; król Kazimierz Jagiellończyk potwierdził fundacje i dawne prawa miejskie Szydłowa.
Łagowski Inwentarz klucza piórkowskiego z 1760 roku wymienia, oprócz parafialnego i szpitalnego kościoła jeszcze jeden kościółek w mieście …S. Leonarda drewniany bez żadnego funduszu z jałmużny tylko Mieszczanie jego potrzeby opatrują…, być może tożsamy z obecnym kościołem cmentarnym.
Podobnie w Kielcach, na wschód od rynku, poza ówczesną zabudową miasta, została około połowy XVI w. ufundowana przez sukiennika Leonarda kaplica św. Leonarda.
Szukając wytłumaczenia powodów fundacji drugiego kościoła na terenie miasta klasztornego trzeba przypomnieć dwa fakty, które miały miejsce już po „potopie” szwedzkim. Pierwszy związany jest z cudem jaki miał miejsce w kościele klasztornym około 1664 r., o którym wspomina Wespazjan Kochowski: We wsi Busku, o dwie mile od Pińczowa, w kościele panien Norbertanek przy słupie biczowanego Chrystusa Pana wyobrażenie świeżemi kroplami krwie jakoby odnowionem biciem wyciśnionemi spływało, co nie tylko mniszki, ale i pospólstwo na nabożeństwo przybyłe, temu się dziwowało. Spowodowany tymi wydarzeniami wzmożony napływ wiernych do wnętrza kościoła mógł spowodować, że miejscowa starszyzna cechowa zdecydowała się na wyprowadzenie swojego nabożeństwa w nowe miejsce.
Bardziej prawdopodobnym powodem wydawać się może drugi fakt. Otóż w roku 1678 miał miejsce wielki pożar, który: …klasztor buski z wielką szkodą dawnych po-rządków zgorzał…. O ile nabożeństwo sióstr zakonnych dało się przenieść po tej tragedii czasowo do wnętrza klasztoru (miały tu własne oratorium), to posługa duszpasterska dla całej parafii musiała być przeniesiona do innej świątyni. Możliwe więc, że do istniejącego już kościoła sukienników po pożarze przeniesiono czasowo nabożeństwo parafialne.

Kościół z cmentarzem grzebalnym jest otoczony starym murem. Jest on orientowany, drewniany o konstrukcji zrębowej, oszalowany. Nawa jest prostokątna, prezbiterium węższe, zamknięte wielobocznie, równej wysokości z nawą. Od północy przy prezbiterium zlokalizowana jest zakrystia. W narożnikach prezbiterium, nawy i zakrystii drewniane, kanelowane pilastry. Dach kościoła jest pokryty gontem z wieżyczką na sygnaturkę. Wnątrze nakrywa strop, w nawie z ukosami. Tęcza jest półkolista, belka tęczowa z profilowaniem z XVI wieku z resztkami pierwotnej polichromii z napisem: WAL WC i datą 1699, wsparta na rzeźbionych krosztynach.
Krucyfiks na belce tęczowej wyciętą z blachy postacią Chrystusa oraz rzeźbami Matki Bożej i św. Jana – barokowymi. Na stropie prezbiterium znajdują sie resztki polichromii późnobarokowej z postaciami świętych: Stanisława i Wojciecha, biskupów, aniołów, z barokowymi draperiami i kartuszami z hierogramami JHS. Odrzwia od zachodu z naprożem o wykroju w ośli grzbiet.
Ołtarz główny późnobarokowy, stopnie ołtarza z płyty nagrobnej z resztkami późnogotyckiego napisu, zapewne pochodżacego z nagrobka fundatora XV w. kościoła NMP w Busku, prepozyta Kozierowskiego.
Obraz Matki Bożej ze świętymi - barokowy. Rzeźba nieznanej świętej uszkodzona, zapewne z XVI w. Płyta z nagrobka Stanisława (zm. w 1848 r.) i Balwiny Zackorzynskich (zm. 1850).
Na cmentarzu kościelnym kolumna kamienna opleciona wicią roślinną z wieku XVII lub początku XVIII.
Obok kościoła zobaczymy nagrobki kamienne: Mateusza Jeziorańskiego (zm. w 1833 r.), Pawła Sołtyka (zm. 1849), rodziny Rzewuskich, oraz grób żołnierza insurekcji kościuszkowskiej Ignacego Popiela.

(Tekst przygotował i mieścił Dariusz Kalina)

Designed by mb
Strona korzysta z plików cookies (ciasteczek).